On the Edge

Recenzja „Gitarą Rysowane”

tekst recenzji

________________________________________________________________________________

W najnowszym, październikowym numerze 10/2014 TERAZ ROCK – recenzja albumu ARLON – On the Edge. Polecamy. Więcej: http://www.terazrock.pl/archiwum/numer/10,2014.html

_________________________________________________________________________________

ARLON w EMPIRE MUSIC Magazin!

Recenzja albumu ARLON On The Edge ukazała się w niemieckim magazynie: EMPIRE MUSIC Magazin. Do magazynu dołączona jest płyta CD z utworem ARLON, który znalazł się w towarzystwie takich zespołów jak: THE CRIMSON PROJEKCT, BIGEL, EDEN SHADOW, FLAMING ROW, ISGAARD, JULI KAPELLE, LAZULI, PERFECT BEINGS, THE WATCH.

http://www.ppr-shop.de/epages/62161184.sf/de_DE/?ObjectPath=%2FShops%2F62161184%2FProducts%2FEMP-105

_________________________________________________________________________________

Recenzja Prog Archives

rec_en

_________________________________________________________________________________

Recenzja LupusUnleashed

r1r2

_________________________________________________________________________________

Recenzja Only Good Music

bhrecenzja

_________________________________________________________________________________

Recenzja albumu ARLON On The Edge Macieja Bandelaka z portalu Paradoks

rec

_________________________________________________________________________________

Recenzja ARLON On The Edge z Francji

recenzja fr

_________________________________________________________________________________

Recenzja MuzaNowa Arlon On The Edge

Ocean delikatności i nieprzebyte przestrzenie muzycznych krajobrazów. Taki mniej więcej obraz rysuje się w mojej głowie po kilkakrotnym przesłuchaniu On The Edge.

Przemyski Arlon konsekwentnie ucieka od mody na przeboje, stawiając na klimat – i to nie pojedynczych utworów, a całego albumu. No i jestem w kropce. Z jednej strony bardzo lubię rozkładać płyty na czynniki pierwsze, wychwytywać smaczki, niespodzianki, małe perełki w poszczególnych utworach. Z drugiej zaś strony – On The Edge jest krążkiem, który powstał w zupełnie innym celu. Zabiera słuchacza w podróż, wspaniałą muzyczną eskapadę w nieznane. To nieznane, w warstwie lirycznej, nie jest wcale rajską, optymistyczną krainą, jednak kompozycje i teksty są tak bardzo spójne, że opowieść znakomicie snuje się od pierwszej nuty “On the Edge” do ostatniego dźwięku “Was it worth it”.

Co ciekawe, żaden z instrumentalistów, włączywszy w to wokalistę, nie sili się na udowadnianie swoich wysokich umiejętności. Nie znajdziemy na On The Edge żadnej niepotrzebnej perkusyjnej galopady, żadnej oszałamiającej szybkością gitarowej solówki, żadnego dwuminutowego klangowego popisu na basie czy “Lotu Trzmiela” na klawiszach, zagranego z prędkością światła. Nic z tych rzeczy.

Ta płyta pokazuje jasno, że muzycy prezentują wysoki poziom i momentami słuchacz otrzymuje sygnał, iż mogliby zagrać, co tylko zechcą. Jednak świadomość tego muzykom Arlon zupełnie wystarcza – nie muszą niczego udowadniać. Mogą po prostu razem budować wspaniały nastrój, bo to wyższy stopień muzycznego wtajemniczenia.

Arlon to twórczy i kreatywny kontynuator znakomitych progresywnych tradycji, począwszy od SBB, przez Exodus, Quidam po Riverside. Ale jest w tej muzyce taki ładunek autorskiej emocji i wyobraźni, że to raczej droga osobna, odmienna, wręcz zjawiskowa. W dobrym tonie byłoby wymienić również zagraniczne markowe bandy, jak Dream Theater, Focus, Camel, tylko w tym przypadku nie ma to specjalnie sensu. On The Edge to nie jest album do porównywania. To jest zjawisko, które – wyłączywszy telefon na prawie godzinkę – należy po prostu przeżywać.

_________________________________________________________________________________

Recenzja Rockella albumu On The Edge

Zespół Arlon pochodzi z Przemyśla i tworzy go pięciu muzyków: Paweł Szykuła – wokal, Paweł Zwirn – perkusja, Maciej Napieraj – bas, Wiesław Rutka – gitara oraz Jacek Szott – klawisze i saksofon. Zalążki zespołu sięgają 2009 roku, więc jak łatwo można obliczyć, cztery lata zajęło formacji ustalenie optymalnego składu, skomponowanie, zaaranżowanie i zarejstrowanie materiału oraz nagranie płyty. Ta ukazała się w czerwcu 2013 roku i miała swoją premierę podczas VII Festiwalu Rocka Progresywnego w Gniewkowie.

Znalazło się na niej dziewięć utworów utrzymanych w stylistyce progresywnego rocka. Kompozycje mają rozbudowaną formę, zmienne tempo i bogate aranżacje. Obok typowych dla rockowych kapel instrumentów, pojawia się saksofon, który pięknie uzupełnia charakter kompozycji. Muzycy wyraźnie stawiają na melodyjność. To dominująca cecha większości utworów. I należy przyznać, że czują się w tym świetnie. Zarówno w wersji bardziej balladowej, akustycznej („Everything For Her”), jak i tej „z prądem” („It’s Your Day”), ich melodie przykuwają uwagę i potrafią porwać. Ale Arlon potrafi również wybrać się w bardziej połamane rytmicznie rejony („Dream”, „Can I”). Mój ulubiony utwór z płyty „On The Edge” to „The Key”, gdzie melodyjność pomieszana jest z rytmicznym graniem w idealnych proporcjach, a każdy instrument ma swój przysłowiowe „pięć minut”. Może takie granie to dla Arlon – nomen omen – klucz do sukcesu?

Wydając swój debiutancki krążek „On The Edge”, Arlon – wbrew temu, co mówi tytuł płyty – nie znaleźli się na krawędzi. Znaleźli się raczej na granicy, która wyraźnie oddziela ich od amatorów. Muzycy Arlon pytania o kierunek rozwoju mają już za sobą. To zespół ukształtowany i świadomy, który tylko czasem powinien sięgać po środki bardziej wyrafinowane i mniej przewidywalne niż na przykład klawiszowe solo w „Lies” – ładne, ale zbyt oczywiste. Nad absolutnie unikalnym stylem Arlon musi więc jeszcze popracować, ale w kategorii debiut oceniam „On The Edge” wysoko.

Editor

Ocena: 6/10

_________________________________________________________________________________

Metal Mundus – recenzja albumu On The Edge

Cóż przyjemniejszego nad miłe zaskoczenie? Zwłaszcza w dziedzinie muzyki…

Gdy usłyszałem po raz pierwszy o kapeli Arlon i wszedłem na jej stronę internetową, pierwszym opisem, jaki wpadł mi w oko, był ten zawarty w historii zespołu: „W kompozycjach zespołu słychać wpływy takich gatunków jak pop, soul, funk, rock progresywny, hard rock, oraz jazz.”- i szczerze mówiąc, zabrzmiało to dla mnie mało zachęcająco. W dobie dzisiejszej mody na zespoły określające swoją muzykę mianem mieszanki milionów stylów (stałe miejsce mają tam zawsze jazz i soul), spośród których do rzeczywistego brzmienia przystaje jedynie „pop”, ciężko dać się zachęcić podobnym opisom.

Na początku zapoznałem się więc z trzema utworami, które panowie z Arlon udostępnili internautom przez youtube. Były to – ‚The Key’, ‚Everything for her’ oraz instrumentalny ‚Equals’. I tu już nastąpiły pierwsze pozytywne zaskoczenia. Poza ostatnim z wymienionych to zdecydowanie najbardziej chwytliwe kawałki na albumie. Przy czym „chwytliwe”, nie oznacza tu (a przynajmniej nie w pełni) „komercyjne” albo „popowe”. Muzyka jaką proponuje nam Arlon najlepiej określa się wg mnie jako art-rock. To granie mocno osadzone w tradycyjnym rocku progresywnym, spod znaku Yes i Marillion, przy tym jednak niepozbawione innych nalotów typowych dla dzisiejszej mody – mówię tu głównie o przebrzmiewającym gdzieniegdzie jazzie (co – ku mojemu zdziwieniu – sprawdza się całkiem nieźle). I istotnie, inspiracje czołowymi bandami fali prog-rocka, a nawet późniejszymi przedstawicielami metalu progresywnego są tu wyraźnie słyszalne.
Perkusyjne partie rytmiczne w wykonaniu Pawła Zwirna i co zadziorniejsze riffy gitarowe Wiesława Rutki (zwłaszcza te w otwierającym utworze tytułowym, czy agresywniejszych nieco ‚Dream’, ‚Lies’ oraz ‚Can I’) nasuwają tu np. mocne skojarzenia z Dream Theater – zwłaszcza w połączeniu z niektórymi klawiszowymi momentami Jacka Szotta. Nawet tych co mocniejszych utworów nie sposób tu oczywiście uznać za „nie dające wytchnienia” (cóż, thrash to w końcu nie jest), a mimo to – zespół zapewnia słuchaczowi momenty jeszcze bardziej uspokajające i relaksujące – jak np. wpadające w ucho – ballada „Everything for her” czy lekkie „It’s your day”. ‚The Key’ – to chyba mój największy faworyt na ‚On the Edge’ – mocny, niepozbawiony rockowego pazura, a zarazem bardzo nastrojowy utwór z intrygującymi partiami klawiszowymi i zapadającym w pamięci refrenem. Ciekawym uzupełnieniem pozostaje też ww. instrumentalne ‚Equals’, które ja osobiście umieściłbym na albumie jako intro lub outro. „Was It Worth It” zaś, to typowo relaksacyjny kawałek, wdzięcznie zamykający album. Przebrzmiewają tu echa Camel, Marillion czy holenderskiego Focus.

Wszystkie inspiracje, które tu wymieniam, liczę oczywiście na plus – Arlon nie kopiuje bowiem, ale tworzy swój unikalny styl, czerpiąc z najlepszych wzorców. Unikalności dodaje tu głównie ciekawe wykorzystanie saksofonu (Jacek Szott), do którego osobiście podchodziłem, przyznam szczerze – dosyć sceptycznie. Nie uważam aby psuło to klimat – wręcz przeciwnie. Jednak jako zwolennik brzmień primo – cięższych, secundo – bardziej tradycyjnych, siłę tego albumu dostrzegam głównie w bardzo dopracowanych partiach gitarowych, perkusyjnych i klawiszowych (czyli w tym, co w prog-rocku najważniejsze). W kontrze do mocniejszych brzmień mamy tu także ciepły i klimatyczny wokal Pawła Szykuły (jak dla mnie może czasem nawet zbyt ciepły, przydałoby się więcej ‚zadziory’ w tym głosie, choć sam nie wiem jak sprawdziłoby się to w stylistyce Arlona). Całości dopełnia sekcja basowa Macieja Napieraja.

Pierwsze, co przychodzi na myśl przy słuchaniu „On the Edge”, to fakt, że za tę płytę nie zabierali się amatorzy. Jest dopracowana od początku do końca, a muzycy prezentują nieprzeciętny warsztat (na mnie największe wrażenie robi tu gitara Wiesława Rutki). Ale co ważne – muzycy nie zatracili w tym wszystkim emocji, tak ważnych w muzyce.
Album ten polecam głównie fanom art-rocka (ci zapewne jeżeli jeszcze nie usłyszeli o zespole, to niebawem to się stanie, bo coraz o nim głośniej w środowisku), ale również tym, którzy podobnie jak ja zwątpili już we współczesny rock progresywny. Nadzieja wróciła!

Piotr Jakóbczyk
8/10

_________________________________________________________________________________

Kolejna ocena albumu On The Edge tym razem z Brazylii

r1r2

_________________________________________________________________________________

https://www.facebook.com/ProgrockEgypt

r_egipt

_________________________________________________________________________________

Pierwsza zagraniczna recenzja albumu ARLON On The Edge

rec_wlrwcwl_2

_________________________________________________________________________________

RECENZJA ROCK AREA

rec3

_________________________________________________________________________________

 Arlon ponownie na łamach MLWZ – o płycie „On the Edge” pisze Andrzej Rafał Błaszkiewicz

_________________________________________________________________________________

RECENZJE PROGROCK

rec2_

_________________________________________________________________________________

RECENZJA PŁYTY ARLON – „ON THE EDGE”

recenzja płyty